|
2006 październik marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad pażdziernik wrzesień
|
Link :: 02.10.2006 :: 23:58 Jesienne powietrze, powietrze środka nocy, powietrze poranne, chłodne,mroźne, przeszywające, ale jednocześnie duszne, przepełnione oddechami spełnienia,żaru, namiętności, zawieszonych w przestrzeni momentów, westchnień... Taka reszta lata, wspomnienie ciepła przed hibernacją ciał i dusz... To co przez trzy wakacyjne miesiące zdąrzyło nasiąknąć ciepłem, duchotą, upałem teraz paruje, unosi się w górę, zupełnie jak ulatujące w niebo serca, myśli. "Ciepłe ognisko nocy rozciągnięte na odległość dłoni." Powietrze jak wakacyjna miłość, podgrzana pełnym słońcem, podsycona żarem nieprzespanych nocy; powietrze o smaku wolności, szlaeństwa i przestrzeni bijącej ze świata. Taka jest miłość: gorąca, namiętna, rozpalona, chce trwać ale się wypala, znika, ucieka. O niej się nie pamięta... Nie dla niej słowa o wieczności, trwalość, wiara w szczęście i nieskończoność. Duszna miłość, miłość promieni słońca, chwilowe porozumienie ciał,obojętność dusz, myśli, rozbieżność dróg, moment na skrzyżowaniu, rozstaju ścieżek. Chwila zapomnienia, wiecznośc wspomnień. Gorące uniesienie i zaraz powrót do jesiennej zadumy, zimowej łzy i wiosennej tęsknoty. Do pragnienie bliskości, i jeszcze chwili rozkoszy, jeszcze jednego jęku, krzyku, przyspieszonego, podwojonego oddechu, dotyku niepewnych dłoni... Powrót do wspomnień o słońcu... Jesienne powietrze to wspomnienie lata, letniego szczęścia, żaru... Pachnie zaspokojeniem, dreszczem, krzyczy wolnością, szaleństwem,przyjaźnią, smakiem wódki w parku i wina za drzewem, nocy pod namiotem i pod gołym niebem... Pachnie poczuciem obowiązku i koniecznością zimowego snu, nadchodzącą szarością i smutkiem... Mieszanina szczęścia i żalu... Radości i rozstania... Lubię jesienne powietrze, jego dotyk na mojej nagiej szyi... Lubię, zanim nadejdzie zima... Komentuj (0) Link :: 09.03.2006 :: 03:13 Jedyny mój... Obudziłam się o takiej bezczasowej, dusznej porze. Za oknem nie było jeszcze jasno. Odruchowo chciałam Cię przytulić do siebie mocno, ale wtuliłam się w pustkę. Zapomniałam, że Cię nie ma. Zapomniałam. I zapominam zawsze jak budzę się w nocy. A teraz budzę się częściej... Dzień, kiedy Cię poznałam był magiczny. To takie nagłe, spontaniczne...Przynajmniej w to pozwoliłam Ci wierzyć przez cały ten czas. Wpadliśmy na siebie w sklepie, moje siatki się rozsypały, a ty, z tym swoim przenikliwym spojrzeniem i słodkim uśmiechem, pomogłeś mi je pozbierać i nawet zaniosłeś do domu. Myślałeś, że to był przypadek. Mojej słodkiej tajemnicy nie wyjawiłam Ci nigdy. Nic, co się wydarzyło nie było przypadkiem, wszystko było grą. Grą, do której joystick to ja trzymałam w ręku. Pamiętam jak następnego dnia po tym zdarzeniu zobaczyłam Cię pod moim blokiem. Było ciepło, słonecznie. Wychodziłam na zajęcia, a ty stałeś z białą różą i tylko patrzyłeś na mnie tym swoim przenikliwym wzrokiem. Gdy zapytałam co tu robisz, uśmiechnąłeś się dyskretnie, położyłeś palec na ustach i powiedziałeś: „Pozwól mi się cieszyć chwilą”. Od tego momentu sprawy przybrały inny bieg. Już nie było mowy o sterowanych przeze mnie przypadkach, teraz to ty przejąłeś pałeczkę. Potem cicho powiedziałeś: „Jestem Paweł”. Pamiętam, że zapytałeś czy możesz mnie odprowadzić na uczelnie... Ze zwykłej przekory nie zgodziłam się. Na niewiele się to zdało, bo następnego dnia, znów o tej samej porze stałeś pod klatką i znów miałeś dla mnie białą różę. Było tak jeszcze parę razy aż w końcu uległam i zostałeś mój... Szybko można się od Ciebie uzależnić. Sprawiłeś, że poczułam się bardziej kobietą niż każda inna. Czułam wyższość, że mam Ciebie, że złapałam Pana Boga za nogi. Nie pozwalałeś mi być smutną, o płaczu nie wspomnę. Jak byłam chora, dbałeś o mnie jak nikt. I te nasze spacery... Nigdy nie lubiłam spacerów, ale z Tobą stały się czymś przyjemnym. I nawet w góry polubiłam chodzić. „Z Tobą to i na koniec świata” – mówiłeś. Ja nie chciałam na koniec, mi było dobrze tu i teraz. Pamiętam jak przepraszałeś za pierwszy pocałunek, że mało romantycznie i że na zimnie. To mnie zafascynowało dogłębnie... Przecież w dzisiejszych czasach nikt tak nie robi. Wtedy już wiedziałam, że to właśnie Ty jesteś tym księciem z bajki, na którego czekałam. Tak mi się wydawało. I te nasze plany i marzenia. Chciałam Cię zabrać do miejsc, które kocham, do Kostrzyna, na Woodstock, ty mnie do Krakowa, bo tam kończyłeś szkołę, bo to był Twój świat. Chciałam poznać Twój świat. I chciałam, żebyś ty poznał mój. Chciałam, żebyś poznał moich przyjaciół, osoby mi najbliższe, tych, dzięki którym moje życie nabrało kolorów. Powiedziałeś, że na wszystko mamy czas, że teraz czas biegnie tylko dla nas. Uwierzyłam... Nagle zniknąłeś. Żadnych sms’ów, żadnych sygnałów; brak rozmów z Tobą był dla mnie koszmarem. Próbowałam się dodzwonić, ale nie odbierałeś. Tłumaczyłam to sobie tym, że jesteś zajęty, że masz dużo pracy. Potem zrodziły się czarne myśli, że już Ci nie zależy, ze nie widzisz we mnie tego, co widziałeś, że nie czujesz nic, że próbowałeś, ale nie wyszło. Bałam się, że to koniec, że odszedłeś bez słowa. Tak nagle, zupełnie tak jak się pojawiłeś. Tylko, że teraz została po Tobie pustka, pęknięte serce, mokra poduszka i ja-pół żywa, bo co to za życie bez Ciebie? A obiecywałam sobie tak niedawno, że już nigdy więcej nie będę płakać przez mężczyznę, chłopaka, bo nie warto. Za Tobą było warto... Straciłam już wszelką nadzieje, a ty nagle wróciłeś. Po tygodniu, bez słowa, jakby nic się nie stało, jakby dla Ciebie zatrzymał się czas. Moje oczy już wyschły, już prawie zapomniałam, tak mi się wydawało, ale kiedy wróciłeś rzuciłam ci się na szyję i o nic nie pytałam. Czułam się jakbyś zmartwychwstał. Powiedziałeś, że kiedyś wyjaśnisz. Nie wyjaśniłeś. Udałam, że nie ma sprawy. Wiesz, że dla mnie udawanie nie było problemem. Bo przecież znów Cię miałam, więcej mi nie było trzeba. Takie zniknięcia jeszcze się parę razy powtarzały... I za każdym razem nie pytałam o nic. Wierzyłam, że kiedyś mi powiesz, że może tak musi być. Martwiłam się, ale ty swoim ciepłym głosem powtarzałeś, że nie ma się, co bać, że jest dobrze. Znowu uwierzyłam... O tym, że nie jest dobrze dowiedziałam się pewnego wieczoru. Znów Cię nie było, nie odzywałeś się już od paru dni. Czułam, że tym razem to coś poważnego. Zadzwoniłeś. Było już bardzo późno. Od razu wyczułam strach w Twoim głosie. Powiedziałeś, że nie będzie dobrze, że chcesz się pożegnać i to już na zawsze. Rozłączyłam się, nie chciałam tego słuchać, bo każde słowo raniło, było igłą, która ktoś wbijał mi w serce. Teraz wiem, ze zrobiłam źle... „umarł, 25 lat Paweł...” Na pogrzebie dostałam od Twojej mamy list. W nim wyjaśniłeś mi wszystko. Że to był nowotwór, i że mi nie powiedziałeś żebym nie płakała. I że nie poddałeś się leczeniu, bo nie chciałeś marnować czasu. Że te zniknięcia to przez to, że źle się czułeś i nie chciałeś żebym widziała Cię w takim stanie. Czytając byłam na Ciebie wściekła, a zarazem kochałam jeszcze mocniej. I zawsze będę kochać... Dlaczego mnie tu zostawiłeś? Co ja teraz zrobię bez Ciebie Komentuj (6) Link :: 17.01.2006 :: 13:16 Miłość jest wtedy kiedy leżę obok Ciebie i przytulam się(...)gdy rozpoznaję twoje kroki na schodach, gdy śnię o nikim innym jak tylko o Tobie, i niebiem stają się Twoje oczy,a usta chlebem(...) gdy między złotymi puklami Twoich włosów umiera słońce, i stajesz się kamieniem u szyi i skrzydłami u ramion. A tak naprawdę miłość jest wtedy gdy stajesz się moim przyjacielem, i zrobiłbym dla Ciebie tak wiele... Miłość jest gdy wiem, że tylko Tobie ufam, i że tylko Ty mnie akceptujesz, gdy słucham bicia Twoejego serca i wiem, że bije jak moje, gdy widzę w Twoich oczach blask, gdy przypominasz mi dobre chwile i jesteś więzieniem i sposobem na życie. Miłość jest wtedy, gdy wiem, że oddałbym za Ciebie życie, bo kiedy umrzesz umrę i ja...A tak naprawdę miłość jest wtedy gdy stajesz się moim przyjacielem i zrobiłbym dla Ciebie tak wiele. Miłość jest wtedy gdy ocierasz moje łzy, pomimo tego, że ja Twoich nie potrafię, i gdy mi ufasz we wszystkim i gdy jestes szczera, bo wiem, że możesz mi powiedzieć wszystko. Bo dajesz mi szczęście jakiego nie dał nikt wcześniej, bo wiesz to czego nie wiedzą inni, i kocham Cię gdy leżysz obok w milczeniu, i gdy płaczesz kiedy ja płaczę. Miłość jest wtedy, gdy jestem stary a ty wciąż powtarzasz "kocham Cię" A tak naprawdę miłość jest wtedy gdy stajesz się moim przyjacielem i zrobiłbym dla Ciebie tak wiele... Komentuj (0) Link :: 31.10.2005 :: 14:32 Miłość... najczęściej rozumiana jako relacja międzyludzka, stosunek dwojga ciał, dwojga serc… Miłość męsko-męska, damsko-damska, matczyna, rodzicielska, siostrzana, braterska… i wreszcie ta właściwa: damsko-męska. Relacja nie tylko psychiczna, ale i fizyczna… O miłości często się pisze, śpiewa, słyszy, ale czym tak naprawdę jest miłość?? I czy ona w ogóle jest? Najłatwiej uznać, że jej nie ma. Tylko, że wtedy pojawia się problem definiowania tego „czegoś” co czujemy, gdy spotykamy tę drugą osobę. Zaś przyjmując, że jest trzeba by zbadać każdy aspekt miłości, zarówno fizyczny jak i psychiczny. I tu kolejny problem z definicją, bo dla każdego miłość jest czymś innym… Miłość to zjawisko fazowe, wręcz cykliczne, bo… To te pierwsze chwile, kiedy widzimy ją, jego… Kiedy wydaje nam się, że to jest ten jedyny, ta jedna, na całe życie… Serce bije szybciej, plątają się zmysły, nie liczy się cały świat, tylko ta druga osoba. Zakochanie to tylko chwila… „Zakochanie zawsze jest cudowne. Wydaje się, że będzie trwało wiecznie, a miłość pozostanie w nas na zawsze. Naiwnie wierzymy, że jakimś cudem właśnie nas nie dotyczą problemy jakie mieli nasi rodzice. Tylko innym zdarza się, że miłość umiera-nam przeznaczono byśmy żyli wspólnie długo i szczęśliwie.”/ „Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus” / Bo po tych pięknych chwilach, kiedy wszystko wydaje się jak sen włącza się rozum… Bo choć miłość to taki dar, co daje ludziom siłę, uskrzydla… Życie staje się piękniejsze, na twarzy pojawia się trudny do usunięcia uśmiech. Miłość to rezultat chwilowego łopotu Serca. W miłości nie ma miejsca na Rozum, racjonalizm i Rozsądek. Bo jak się chce kochać miłością szaleńczą i żywą to nie wolno myśleć… Myślenie wszystko psuje, „myślenie sprawia, że gorzknieje cała słodycz w nas”. Miłość, zakochanie mija tylko wtedy gdy do głosu dopuścimy Rozum, gdy jego argumenty przebiją argumenty Serca. Bo zakochanie to chwila, to chemia, a potem to już zależy od nas, od naszego Rozumu. I albo będzie pięknie, albo nie… „Serce: Ty, Rozum tego nie pojmujesz. Może gdybyś się napił, było by ci łatwiej. To, co mi się zdarza jest mistyczne. Ty zatrzymałeś się w rozwoju na racjonalizmie. Racjonalizm wie o mistycyzmie tylko tyle, że jest absolutnie nieracjonalny. (…) Racjonalizm jest częściowy, jest zimny i nieprzytulny. Jak opuszczone igloo. Żyjącemu cały czas w igloo trudno zrozumieć jak to jest na miękkim dywanie przy kominku w listopadzie, gdy za oknem pada deszcz. (…) W pewnym momencie jest ci tak dobrze, że zapominasz, że się zapominasz.(…) Od tego można się uzależnić Rozumek: Nie ma nic bardziej przykrego jak kominek w pustym pokoju nazajutrz… Masz tylko popiół do wyniesienia. Często nie ma już nikogo, kto by to zrobił za ciebie. Pomyślałaś Serce o tym? W igloo jest zawsze tak samo. Nudno? Zimno? Może, ale nie ma popiołu Do popiołu potrzebne są płomienie. Serce: Nie pomyślałam, bo ja nie myślę. Ja czuję. Ty wyłącznie myślisz biedaku. Rozumek: Ty się Serce nie wywyższaj. Myślisz, że jak mnie zracjonalizujesz to wyjdzie na to, ż ety to wzniosłość i wyższe stadium rozwoju, a ja to Biskupin?? Ty się Serce mylisz.. My oboje jesteśmy tylko chemią. Twoja reakcja jest po prostu inna. (…) Twoja reakcja skończy się prędzej niż moja. Moja potrwa do końca. Ty masz za duże ciepło reakcji. Za dużo potrzebujesz i za dużo pobierasz. Tego nie wytrzyma długo nawet piec hutniczy. Wypalisz się(…) Serce: Rozum(…)są takie rzeczy których ty nigdy nie pojmiesz. Rozumek: Dobra, dobra. Ja wiem Serce. Chodzi ci o miłość. Ale pamiętaj: za wszystkich rzeczy wiecznych miłość trwa najkrócej. Więc się nie nastawiaj na wieczność(…) Serce: Mówisz tak bo nienawidzisz miłości (…). Bo gdy ona przychodzi, wyłączają cię. Oboje cię wyłączają(…) Pogódź się z tym. Rozumek: Nie mogę. Tylko ty Serce wiesz, ze nie mogę. Dobijam się do nich(…) ale mnie nie słyszą. Bo oni są wtedy głusi na wszystko. (…) Nalej Serce, nalej…”/Samotność w sieci”/ Miłość jest inna dla mężczyzny i dla kobiety. Bo choć gdy ich już połączy jest jednym to jednak jest inaczej postrzegana przez obie strony. Mężczyźnie miłość daję siłę do działania, do „zdobywania goli”. Jest gotów przezwyciężyć wiele trudności w walce o szczęście partnerki-bo jest ono też jego szczęściem. Mężczyzna odczuwa zadowolenie partnerki, tak jakby było ono jego własnym. Miłość jest dla niego zastrzykiem energii, która pożytkuje na ciągłe zabieganie o względy partnerki. Mężczyźni z natury są egoistami, ale gdy na horyzoncie pojawia się kobieta życia, chowają męska dumę i troskę o siebie samego do kieszeni. Większość mężczyzn nie tylko odczuwa potrzebę dawania miłości, ale wręcz umiera z pragnienia ofiarowania jej. Problem w tym, że nie wiedza oni czego właściwie potrzebują. Kiedy kolejne związki rozpadają się, mężczyzna wpada w przygnębienie i zaszywa się w swojej „jaskini”. Przestaje dbać o siebie i innych. Pyta sam siebie po co to wszystko i dlaczego ma sobie zawracać głowę Nie rozumie, ze jeśli tylko znajdzie kogoś, kto będzie go potrzebował, otrząśnie się z przygnębienia i znowu poczuje wolę działania. A o „klęsce: zapomina… Kiedy kobieta się zakochuje dzieje się coś podobnego. Kobieta również pragnie dawać, zadawalać i być powodem szczęścia. Dla kobiety ważne jest to, że ma oparcie w kochanej osobie. Lubi czuć, że nie jest sama, że ktoś ją kocha i troszczy się o nią. Jeżeli kobieta może się podzielić z kimś swoimi uczuciami, czuje się godna miłości i wierzy, że jej oczekiwania zostaną spełnione. Wyłącza swoje instynkty, ucisza obawy-chce kochać(dawać) i być kochaną(brać). Jest tego godna… Miłość to stan przypominający upojenie alkoholowe. Pomieszanie zmysłów, dzika i dziwna radość, wyostrzenie barw, zamglenie ogólne… Bo wtedy widzimy tylko zalety tej drugiej osoby, staramy się poznać, ale i jednocześnie automatycznie zaakceptować jej/jego wady. Poza tym, gdy się kocha to wszystko wydaje się łatwe, piękne, a zarazem nieważne. Wtedy liczy się tylko szczęście, szczęście własne i szczęście tej drugiej osoby. Zachowania często są nieracjonalne. Miłość to taki zdrowy rausz. I podobnie jak on-grozi kacem… Bo miłość tak naprawdę to tylko pożądanie, to „chuć”, pragnienie samego stanu miłości. Bo tu nie liczy się bliskość tej drugiej osoby. Owszem na początku tak - najważniejszy jest kontakt, ciepło, wspólne przebywanie, ale później… Gdy już powoli zaczyna wygasać ogień zakochania, gdy „miłość” staję się rutyną, czymś „pewnym”, nieskończonym, wtedy człowiek podświadomie szuka przeszkód. Gdy ich nie ma, to je tworzy. Szuka czegoś co oddali go na chwile od ukochanej osoby, coś co uniemożliwi kontakt bezpośredni, zaburzy równowagę. I to tylko po to, by móc to pokonać, bo cieszyć się z tego, że udało się to pokonać, i by jeszcze mocniej pragnąć, kochać i radować się z każdej wspólnej chwili… Bo radość po tęsknocie jest mocniejsza. „Tym co kochają miłość potrzeba nie tyle obecności, co nieobecności partnera. Bo ludzie kochają sam stan rozkoszy, rozkochania, miłości. (…) Nie ma miłości bez obiektu miłości…(…) „miłość” jest silniejsza gdy obiekt jest np. mężatą kobietą, bądź zajętym mężczyzną (przeszkody do pokonania)”/D. Deregement/ Takie usilne szukanie dystansu to coś w stylu syndromu „zakazanego owocu”. Bo to co niedostępne, zakazane smakuje najlepiej… A na dodatek szczęście kochanków nie wzrusza, gdy nie ma w nim odrobiny nieszczęścia, jakiejś drobnej kłótni, małego rozstania i wielkiego powrotu. Często też zakochujemy się w kimś, kto jest dla nas nieosiągalny. I im bardziej niedostępny, tym bardziej kuszący, kusząca… Miłość to erotyzm. Ale czym w naszych czasach jest erotyzm?? Dziś wszystko jest jasne, otwarte… nagie. Nagość „atakuje” nas z wszystkich stron: w kiosku, na ulicy, na plaży, w telewizji... To co mogło być pokazane, już dawno zostało „objawione”. Rewolucja obyczajowa w latach 70 głosiła hasła o wolnej miłości z kim się chce i gdzie się chce; my domagamy się wolności słowa, publikacji, nie znając konsekwencji. Bo to co intymne zostało już odsłonięte i nie zaskakuje, nie porusza. Pokazywanie prawie nagiego ciała już nie jest zakazane, już nie ma tematów tabu. A to zakaz stymuluje namiętność, erotyzm żyje w wymiarze, gdzie jest coś ukrytego, jest jakaś tajemnica. Erotyzm powinien być tabu, tabu jest sexy, a to co sexy rozpala, porusza, „kręci”...wzmaga miłość. Bo chociaż miłość jest piękna, wydaje się być na zawsze czasem są takie chwile kiedy przez miłość się płacze. Chwile zwątpienie w druga osobę, w jej miłość, ufność, ciepło. Pojawia się cierpienie, nieprzespane noce, z winy własnej, bądź z winy tej drugiej strony. Wtedy przestaje być miło i tylko od nas zależy czy uda się wrócić do tego co było, czy wszystko na marne i życie musi toczyć się dalej, jak przedtem… „Jakub: Zawsze kiedy mam więcej czasu w Warszawie, jadę do Żelazowej Woli. Gdy tam jestem, siadam na ławce przy dworku i słucham muzyki. Czasami płaczę Jennifer: Każdego ranka jechałam do Żelazowej Woli. Siadałam na ławce. Czasami nie płakałam…”/ „Samotność w sieci” / Idealna miłość, to przyjaźń. Bo to taka miłość bezinteresowna, miłość nie-erotyczna, ale szczera. Miłość na zawsze, a nawet na dłużej. I przyjaźń wymaga mniej skomplikowanych zabiegów, aby trwać… Przyjaźń to ciepło i wsparcie samo w sobie. Niestety przyjaźnią nie można zastąpić miłości. I podobno przyjaźń męsko-damska nie istnieje, że zawsze chociażby jedna strona poczuje coś więcej. Tak się mówi, chociaż ja wiem, ze to nie prawda. Bo takie przyjaźnie są najtrwalsze, prawie długowieczne. Jakkolwiek ją nazwiemy i tak jasne jest czym ona jest... Z pewnością pełna przyjemności, ale i pełna cierpienia. Mimo wszystko czekamy, poszukujemy, często jest celem naszego życia…Mimo wszystko... Komentuj (9)
|